Rodzina królewska zainteresowała się polskim filmem. Angelika Jarosławska zdradza kulisy.

Pojawiła się w mediach i od razu wzbudziła zainteresowanie. Angelika Jarosławska określa siebie mianem kobiety sukcesu.

Interesy prowadzi nie tylko w kraju, ale także na arenie międzynarodowej. Zna się m.in. z Księciem Williamem, przez co jest w stałym kontakcie z rodziną królewską. Najbliżsi współpracownicy Trumpa również nie są jej obcy.

W 2018 r. do kin wejdzie polska produkcja „Dywizjon 303„. Data nie jest przypadkowa, bo właśnie w tym roku obchodzimy stulecie niepodległości Polski i brytyjskiego lotnictwa. W obsadzie filmu znaleźli się Maciej Zakościelny, Piotr Adamczyk i Antoni Królikowski. Ambasadorką filmu została Angelika Jarosławska. Sama o sobie mówi jako o kobiecie przedsiębiorczej, walczącej o prawa innych kobiet. Znana jest na arenie międzynarodowej m.in. z programu „POLSKA 3.0”, którego jest koordynatorem. W rozmowie z Wirtualną Polską opowiada, jak przetrwać w biznesie i wciąż być wiernym swoim wartościom.

Oskar Netkowski, Wirtualna Polska: Mówi i pisze się o pani, jako o kobiecie sukcesu. Zresztą chyba sama pani tak o sobie myśli?

Angelika Jarosławska: Jako ambasador przedsiębiorczości kobiet w międzynarodowej sieci, prowadzę projekty w tym kierunku. To dla mnie ważne. Szczególnie teraz, w 2018 r., kiedy mija 100 lat od uzyskania przez Polki prawa głosu. Chcę, żeby wszystkie kobiety czuły, że mają wpływ na świat i mogą zasiadać w zarządach firm. Że mogą być liderami swoich środowisk. Ja tak się czuję. Czuję się kobietą sukcesu, bo mam możliwość realizacji zawodowej, bo robię rzeczy, które mają dla mnie wartość. Dużo projektów, w które się angażuje, to nie biznes, tylko działania społeczne. To wszystko daje mi poczucie ogromnego spełnienia.

Kobiety potrafią być przedsiębiorcze?

Dla mnie biznes nie ma płci. Nie uważam, że to, że jesteśmy kobietami ma jakiekolwiek przełożenie – pozytywne czy negatywne – na interesy. Każdy posiada potencjał, który może wykorzystać. Moja organizacja jest jedynym reprezentantem Grupy Wyszehradzkiej. Rok temu miałam przyjemność rozmawiać z najbliższymi przedstawicielami Trumpa.

Kobiet nie pyta się o wiek, ale tym razem muszę – proszę mi wybaczyć. Dużo pani osiągnęła. Tym bardziej to interesujące.

W tym roku skończę 28 lat.

Przepis na sukces?

Ciężka praca. Chociaż to nigdy nie brzmi zbyt atrakcyjnie. Nie wierzę w drogę na skróty. Nie jestem osobą, która funkcjonuje w sferze social mediów, a mimo to zostałam zauważona i doceniona. Ciężka praca to jedno, a kolejna rzecz w drodze do sukcesu, to znaleźć swoją niszę. Miejsce, gdzie dobrze się czujemy, w którym będziemy konsekwentnie dążyć do swoich celów. W mediach często sprzedaje się przepisy na skróty – nie wierzę w to. Żeby do pewnych rzeczy dojść, potrzeba dużego nakładu pracy. Zanim zostałam poznana na arenie międzynarodowej m.in. z programem „Trójmorze”, czekało mnie dużo oddolnej pracy. To jest proces. Razem z moim zespołem robiliśmy wszystko na własną rękę, nie pozyskiwaliśmy na nic środków. Jak ma się potrzebę spełnienia jakiegoś działania, to zawsze znajdzie się sposób.

Czego dotyczy program „Trójmorze”?

Dzięki niemu powstał projekt przywrócenia żeglugi śródlądowej. Wraz z zespołem mieliśmy wizję i cel. To wystarczyło, żeby łączyć ludzi w działaniu. Sam Donald Trump zapoznał się z materiałami dotyczącymi „Trójmorza”.

Jest pani ambasadorką filmu „Dywizjon 303”. Dlaczego pani?

Jestem zaangażowana w produkcję filmu „Dywizjon 303” od samego początku. Moja fundacja „Pamięci Polskich Pilotów Walczących w Kraju i na Obczyźnie” promuje ten film i opiekuje się nim. „Dywizjon 303” to nie tylko film. Chcemy przypomnieć historie pilotów z Polski i Wielkiej Brytanii, czyli tych, którzy walczyli przeciw nazistowskim Niemcom. Lotnictwo jest mi bardzo bliskie. Miałam nawet okazję spotkać się z Księciem Williamem, wkrótce spotkam się także z Księciem Harrym. Rodzina królewska chce zobaczyć „Dywizjon 303”. Czeka na niego.

Film będzie fenomenem, skoro interesuje się nim nawet rodzina królewska?

Film przedstawiać będzie postaci pilotów, które były nieco zapomniane. W minionym roku na zamówienie brytyjskiej rodziny królewskiej, „The Telegraph” wykonał sondę, z której wynikało, że ponad 40% młodych Brytyjczyków nie ma pojęcia o co chodzi w bitwie o Anglię. Zatrważające. Na tę produkcję czeka wiele środowisk.

Jak doprowadzić do spotkania z Księciem Williamem i Harrym?

Z Księciem Williamem spotkałam się w zeszłym roku w trakcie jego wizyty w Warszawie. Poza tym jeden z naszych start-upów został wyróżniony przez niego jako jeden z dwóch najlepszych. Spotkanie z Księciem Harrym już wkrótce. Będzie miało raczej wymiar prywatny. Głównie będziemy rozmawiać o filmie. Póki co nie mogę zdradzić szczegółów. To kwestia rodziny królewskiej, że pewne rzeczy muszą pozostać w tajemnicy. Chcemy pokazać różne rzeczy związane z filmem. Zresztą on sam lata helikopterem. Obiecuje podzielić się owocami tego spotkania!

Obraca się pani wśród dużych nazwisk. Czuje się pani gwiazdą?

Nie czuję się gwiazdą, tylko osobą mocno związaną z biznesem. Jestem społecznikiem. Liczą się dla mnie ważne sprawy, na pewno nie gwiazdorskie. Natomiast pracuje ze środowiskiem artystycznym, w tym z aktorami z filmu „Dywizjon 303”. Chcę, żeby pewne rzeczy działy się same. Nie chce być postrzegana jako celebrytka.

Proszę zatem opisać siebie w trzech słowach.

Zdeterminowana, odważna, konsekwentna.

Bedziemy mieli okazję podziwiać jeszcze panią w mediach?

W tym roku na pewno. Z tego względu, że jestem ambasadorką filmu. „Dywizjon 303” doczeka się premiery USA, UK, no i w Polsce – rzecz jasna. Będzie można zobaczyć także mój lot z Łukaszem Czepielą, podczas którego odpowiem na pytania dotyczące filmu „Dywizjon 303”.

Wygląda pani na silną kobietę. Kto panią wspiera? Skąd bierze pani siłę?

Wierzę w to, że niczego nie osiąga się w pojedynkę. Sukces to element wspólnej pracy. Nikt nie jest samotną wyspą. Wielu ludzi mówi w wywiadach, że zrobili wszystko sami. Mi też nikt nie pomagał, w takim kontekście, że nie otrzymałam niczego za darmo. Do wszystkiego doszłam samodzielnie, ale bez wsparcia bliskich mi osób nie dałabym rady. Trzeba otaczać się dobrymi ludźmi. Mam przyjaciół, rodzinę i mój zespół – na nich wszystkich zawsze mogę polegać.

Dzięki inicjatywie ambasador filmu „Dywizjon 303” na oficjalne obchody stulecia lotnictwa wojskowego został zaproszony, przebywający aktualnie w Stanach Zjednoczonych mjr Jerzy Główczewski, jeden z ostatnich żyjących pilotów myśliwca, walczący w II Wojnie Światowej po stronie Aliantów. Pani Angelika Jarosławska to zdecydowanie kobieta, która przełamuje stereotypy w walce o prawa kobiet i wartości patriotyczne. Wybierzecie się na film „Dywizjon 303”?